Przygoda z ASP

Zacząłem odwrotnie, nie od szkoły. Fotografowałem jak wielu moich rówieśników Zenitem, miałem ciemnię w łazience u przyjaciela Jacka, u mnie była za duża rodzina. Potem zorientowałem się, że moje zdjęcia nie tylko dokumentują świat, ale tak go przedstawiają, że wygląda inaczej niż w rzeczywistości. Widzę go nie tak jak wszyscy, wyławiam z niego inne treści.

O fotografii czytałem podręczniki, słuchałem słów krytyki, podglądałem mistrzów, szukałem inspiracji, ale nade wszystko patrzyłem na świat kadrami, przez całe moje życie.

Potem skończyłem Artystyczną Szkołę Fotografii (obecnie Wielkopolska Szkoła Fotografii), gdzie wykładowcami byli profesorowie z poznańskiej ASP. Godziny ćwiczeń, prób, nauki, poprawek, poszukiwań… Kolejno dyplom i wystawa w magicznym miejscu na ul. 27 Grudnia w Poznaniu. Dyplom robiłem u dr. Janusza Oleksy. Dzięki jego cennym wskazówkom stworzyłem cykl fotografii, zatytułowany „Horyzont Jej codzienności”.

Jednak poszukiwania się nie kończą, szkoła nadała im tylko porządek i nakreśliła nowy kierunek. Zdobyte wiedza i doświadczenie pozwalają zupełnie inaczej spoglądać na rzeczywistość i lepiej rozumieć przedstawiające ją kadry. Inspiracją stają się też plenery np. ten zorganizowany przez Janusza Oleksę w Karkonoszach pod hasłem antypocztówki i malowania światłem. I znowu ciekawa przygoda i tematy, których wcześniej nie fotografowałem.